Strona o miodzie i produktach pszczelich

Mój wychów matek pszczelich

Dzień dobry,
Wiem, że okres wakacyjny jest bardzo pracowity dla pszczelarzy ale
mam pytanie w związku z wychowem matek pszczelich w mojej pasiece i bardzo proszę o pomoc…
– w rodzinie w której chciałam wychować matki zabrałam matkę na 24 h przed poddaniem mateczników, resztę ramek zostawiłam w ulu,

– następnego dnia poddałam moje mateczniki z przełożonymi larwami, ale wcześniej przejrzałam ul i stwierdziłam ze nie było żadnych mateczników

– w kolejnym dniu zajrzałem do ula i zobaczyłam ze z 10 przełożonych larw zostało przyjętych 6 – można było zauważyć wyraźnie nadbudowane miseczki

– w kolejnych dniach nie zaglądałam do ula “żeby nie przeszkadzać pszczołom”

– po 10 dniach zajrzałam do ula i niestety pszczoły odrzuciły moje mateczniki, nadbudowały na nich plastry i zbudowały swoje.

Przesłałam Panu zdjęcie wyjętego ramki, widać wygryziony lub zgryziony matecznik, a w niektórych są umarłe larwy matek.

Bardzo proszę o podpowiedź co mogę robić nie tak, ze nie mogę wychowywać matek.

Pozdrawiam Monika M

image

image (1)

Warroza ma się dobrze

Wczoraj powsadzałem paski przeciw warrozie do rodzin z matkami reprodukcyjnymi. Mogę sobie na to pozwolić bo nie biorę miodu z tych rodzin. Dzisiaj było tak jak na zdjęciu.

warroza na dennicy

warroza na dennicy

Dzień jak co dzień – pasieka TM

Pielęgnacja akacji na potrzeby pszczelarstwa

Poprzez kilka prostych zabiegów nie wymagających wielkich nakładów pracy można sprowokować akacje do intensywniejszego kwitnienia, pierwszym podstawowym krokiem ku osiągnięciu tego celu jest odpowiednie przycięcie drzewa w okresie jesiennym.

Pod tym względem w pielęgnacji o wiele podatniejsze są drzewa młode,które można odpowiednio ukierunkować na wczesnym etapie jego rozwoju co w kolejnych latach skutkuje tylko lekkimi korekcjami formy drzewa. Drzewa starsze i już uformowane których przycięcie będzie wymagało drastycznych kroków może podjąć kwitnienie dopiero po dwóch latach od chwili przycięcia, mimo tego masa kwiatowa zwiększy się minimum o 50% a nektarowanie będzie o wiele wydajniejsze. Dzieje się tak z prostego powodu, zagęszczanie się drzewa jest jego naturalnym procesem obronnym który zwiększa szanse na przeżycie- roślina odbiera przycięcie jako złamanie przez wiatr lub inne niekorzystne warunki wegetacyjne(sami nie raz widzimy jak np. wierzba po złamaniu wypuszcza po kilkadziesiąt nowych pędów-podobny mechanizm zauważymy w przypadku akacji).

Pielęgnacja akacji w celu optymalizacji ilości kwiatu nie jest czynnością skomplikowana. Najprościej rzecz ujmując: zauważymy u akacji tendencje do rozgałęziania się w formie „procy” . Wyszukujemy wiec takie rozdroża na drzewie i wybieramy takie których średnica nie przekracza 4- 5 cm i ucinamy około 10-15 cm od rozgałęzienia tworząc coś na wzór litery Y(gdzie owe 10-15 cm jest długością górnych ramion naszego Y) likwidujemy wiec całkowicie pędy o średnicy poniżej 4 cm na całym drzewie. W przypadku małego drzewka przycięcie go zajmie nam około 15 minut, wracając do drzew starszych z racji ich rozmiarów dotarcie do naszych „proc” o pożądanej średnicy może być problematyczne w celu pielęgnacji wiec przycinamy je najwyżej jak potrafimy (przycinamy najcieńsze Y jakie są w naszym zasięgu)-dlatego tez takie drastyczne przycięcie może wstrzymać kwitnienie w przyszłym roku jeżeli skorygowane gałęzie były po prostu zbyt grube. Zabieg przycinania należy wykonać od polowy września do końca października.

Kolejna ważna kwestia jest odpowiednie nawiezienie drzewa

Zarówno dawka jak i rodzaj nawozu oraz termin zasilenia rośliny maja ogromny wpływ na kwitnienie i jej nektarowanie.

Nawożenie należy wykonać wczesna wiosna w momencie w którym rozpoczyna się okres wegetacyjny Robinii(jest to mniej więcej termin spójny z terminami nawożenia rzepaków wiec gdy rolnicy wyjeżdżają w pola my nawozimy nasze drzewa)

Nawozami dającymi najlepsze efekty są Hydrocomplex i Polifoska 6 a wiec nawozy fosforowo-potasowe z stosunkowo niewielka zawartością azotu o którym za chwile. Hydrocomplex jest droższy ale wydajniejszy oraz zawiera odrobinę lepszy skład ,dobór nawozu jest kwestią indywidualną. Dawka to szklanka 250 ml w przypadku Polifoski i 2/3 takiej szklanki w przypadku Hydrocomplexu. (w przypadku wielkich drzewa dawkę można podwoić) Rozsypujemy porcje regularnie w promieniu 1 metra od pnia naszego drzewa po czym obficie podlewamy Az do całkowitego rozpuszczenia nawozu. Nie są polecane nawozy z duża ilością azotu który przesunie kwitnienie w czasie oraz spowoduje zbyt Duzy przyrost masy zielonej co odbije się negatywnie na nektarowaniu. Nawożenie można powtórzyć po około 6 miesiącach około ½ dawki dostarczonej wiosna.
Bogdan M.

Znakowanie matek

Postanowiłem dać dowód, że „baba”, która wcześniej nie miała pszczoły w ręku, po krótkim instruktarzu będzie matki znakować.

Całe szczęście, że nie słyszała o kołpaczkach, gumkach, czy innych wynalazkach, choć nie jestem pewien co do gumek.

Niczym małpie, pokazałem kilka razy, jak się matkę chwyta i jak znakuje. Bananów nie dawałem, bo mogłaby się pomylić i niewłaściwie użyć.

Kobita w lot pochwyciła i bez trudu zaczęła znakować.

– Można?

– Można, tylko trzeba chcieć i nie słuchać idiotów.

Naczelną zasadą jest – nie bać się! Chwytamy matkę, a jak się wyrywa, lub źle chwyciliśmy, to nie ma tragedii, to nie wazon, który upadł na beton. Zawsze możemy ja sobie poprawić.

Przypomnij sobie, o ile Alzheimer nie zaatakował zbyt mocno i jeszcze pamiętasz, co czyniłeś, kiedy źle uchwyciłeś kobitę i było ci niewygodnie, to jak ją sobie ustawiałeś. Tak samo jest z pszczela matką.

Później, wszystko widać na filmie.

Proste, jak kłębek sznurka w kieszeni. Jeżeli ktoś tego nie potrafi i potrzebuje wspomagania kołpaczkami, to znaczy tylko i wyłącznie, że jest pszczelarskim impotentem, któremu nawet Viagra nie jest w stanie pomóc.

Bartłomiej Rój

Zabawa w pszczoły

14 czerwca, spacerkiem po pasiece

U mnie małe miodobranko

tomekmiodek

Dopiero teraz zabrałem się za wirowanie miodku wiosennego, wiruję codziennie odstojnik miodu, na większe miodobrania niema czasu. W tym roku dobrałem inny słoik 0,7L jest kształtu beczułkowatego – łatwiej będzie sięgnąć dna łyżeczką.

IMG_2427

IMG_2421

O rojeniu pszczół

List od pszczelarza

Wielce Szanowny Panie Tomaszu,
odkąd wnuk nauczył mnie podstaw Internetu, coraz częściej oglądam Pana filmy i czytam opinie innych pszczelarzy u Pana zamieszczane. Nie zawsze się z nimi zgadzam, ale robi Pan dobrą robotę. Poruszane są u Pana tematy, które gdzie indziej byłyby zakazane.
Nie wiem, czy zamieści Pan mój list. Mam taki niewygodny temat jakim są reklamacje składane hodowcom na sprzedawane matki. Wiem, że błędów nie popełnia tylko ten, który nie robi niczego, ale wiem, że błędy lub szkody należy naprawić. Do tego trzeba być człowiekiem i szanować innych.
Mam dużą pasiekę i na swój użytek od wielu lat hoduję matki. Lubię to robić.
Od jakiegoś czasu w matki reprodukcyjne zaopatruję się poza Polską, bo tak naprawdę od zakończenia wojny nie dorobiliśmy się żadnej wartościowej linii. Testowałem „Karpatki”, Rumunki”, „Kaukaskie”, czy całą gamę matek z Austrii. Ostatnio modny stał się jeden z hodowców z południowozachodnich Niemiec. Podążając za modą kupiłem od niego matki, które okazały się niewypałem. Nie dlatego, że były genetycznie złe. Tego nie zdołałem sprawdzić.
O dostarczone matki dbałem bardziej niż o własne wnuki. Zostały przyjęte.
Jednak po jakimś czasie jedna bez rozpoczęcia czerwienia została wyrzucona z ula. Pszczoły nie założyły mateczników, bo nie miały na czym. Nie została zażądlona, bo była wyciągnięta, niczym foka na lodowej krze. Wniosek z tego, że zmarła, a pszczoły usunęły z ula zwłoki.
Liczyłem na drugą matkę, jednak ta w bardzo rozstrzelony sposób zaczęła czerwić na trutnie. Nie podejrzewam hodowcy o złą wolę, tylko doświadczenie podpowiada, by przyczyny upatrywać w procesie wysyłki, gdzie matki mogły zostać wychłodzone.

Zwróciłem się do hodowcy, a ten potraktował mnie niczym oszusta, który chce go okraść. Mętnie tłumaczył, że reklamację może uznać jego żona, bo ona zajmuje się finansami itp. Problem w tym, że to u niego, a nie u żony zamawiałem matki.
Zrobiło mi się przykro.
Kazał odesłać matkę. Dodatkowo dopłaciłem do zagranicznej wysyłki. Później nie raczył się odezwać. Po kilku e-mailach stwierdził, że odesłana matka pięknie czerwi na pszczoły.
Nie wierzę w bajki, bo na moje ponad 50 lat pszczelarzenia, takich cudów nie widziałem, że matka z trudem czerwiąca na trutnie po wycieczce do Niemiec zaczęła dobrze czerwić.
Później hodowca przestał odpowiadać na moje e-maile, choć wiem od innych pszczelarzy, że im odpowiada i przyjmuje zmówienia. Zniósłbym odmowę uznania reklamacji wyrażoną w innej formie, ale nie ignorowanie i uchylanie się od kontaktów.
Piszę o tym, bo jest mi przykro, że „kolega” pszczelarz innego pszczelarza traktuje dobrze tylko dotąd, dokąd nie dostanie pieniędzy za matki. Jak na moje możliwości emeryta, cena za matki była wysoka, ale bez targowania się zapłaciłem, bo stare przysłowie mówi, że „tanie mięso, to psy jedzą”. Zapłaciłem, straciłem pieniądze i straciłem matki – córki, na których mi zależało. Straciłem coś więcej – wiarę w ludzi. Jak można dla kilkuset Euro robić z siebie ….. .
Nie chcę wymieniać z nazwiska tego hodowcy, ani linii, która on rozprowadza, bo nie o to chodzi. Bardziej chciałbym się dowiedzieć jakie Wy Koledzy mieliście przypadki z reklamacjami? Czy jest wielu hodowców, którzy powinni zamiast w domu mieszkać w chlewie?
Proszę napiszcie, jakie Wy mieliście przypadki z załatwianiem reklamacji.
Zostańcie z Bogiem.
Antoni – pszczelarz