W sezonie 2010  nabyłem kila matek reprodukcyjnych na potrzeby własnej hodowli. Ule z tymi matkami trzymam w ogrodzie przy domu, na wszelki wypadek wole je mieć na oku. Za niektóre z tych matek zapłaciłem 100€, i szkoda by było je stracić. Pogoda w Polsce lekko wiosenna, gdzieniegdzie deszczyk kropi a temperatura plusowa, u mnie +6 nic specjalnego.

Przebudziłem się dziś z myślą żeby sprawdzić moje ule z matkami reprodukcyjnymi. Wiele nie trzeba było robić by stało się to czynem. Wyciągnąłem śrubokręt z warsztatu, gumowce na nogi i do uli. Pierwszy ul z matka reprodukcyjna Buckfast. Podnoszę daszek, ściągam powałkę a tam pszczółki sobie siedzą w kłębie jedna przy drugiej – spoko. Pszczoły zajmują 6 uliczek, co mnie zadowala. Rozglądam się jeszcze przez chwile i robię kilka zdjęć… sami zobaczcie

W ulu obok mieszka inna matka reprodukcyjna rasy krainka.  Tutaj tak samo pszczółki siedzą sobie grzecznie w uliczkach i czekają na lepsza pogodę. Rozglądam się czy wszystko ok, 2 zdjęcia, i mówię do widzenia.

Następny ul w kolejce jest z matką pszczela Buckfast  – następna matka reprodukcyjna Buckfasta w mojej kolekcji. tu tez wszystko wygląda porządku.

Wszystkie ule z rodzinami reprodukcyjnymi zabezpieczyłem krata odgrodową, żeby się jakaś mysz w nich nie zadomowiła.

Wycieczka po wszystkich ulach nie trwała więcej niż 5 minut. Ja za to wiem co i jak. Pozdrawiam

Czytaj więcej:

Buckfast pszczoła na duże pożytki