Dni coraz dłuższe i coraz więcej czasu spędza się na zewnątrz. O kolo południa temperatura powietrza była 8 stopni a na słońcu pewnie I więcej. Słoneczko dziś ładnie świeciło, nie można narzekać jak na marzec. Działka na której mieści się moja pasieka jest od 7 lat własnością mojej rodziny. Od samego początku starałem się obsadzić ja miododajnymi gatunkami drzew, efekty już widać. Wierzby iwy już rozpoczęły kwitniecie ale pyłku jeszcze na nich nie widać, jeszcze kilaka dni i na pewno się pojawi.

Tego roku moja pasieka wygląda jak by w nią bomba walnęła, stado jeleni rozryło ziemie przed ulami wywracając wszystko do góry nogami, ładnie to nie wygląda. Dojazd pod ule jest zupełnie nie przejezdny, będę musiał zagrabić doły żeby można było po tym jeździć samochodem. Dodatkowo jelenie uszkodziły drzewka akacji ogałacając je z kory, nie wspominając o wierzbach z który kora tez zniknęła. Kiedyś tego problemu u nas nie było,  największym zamieszkującym zwierzęciem były mniej uciążliwe sarny. Jak widać to się zmieniło. Nie wiem jakim cudem pojawiły się te jelenie, wielkie jak konie. Prawdę mówiąc to piękne zwierzęta, biegają z wdziękiem aż milo popatrzeć. Ale to co mi zrobiły na pasiece tego im nie daruje. Od zaprzyjaźnionej rodziny dostałem siatkę leśna, odgrodzę moje pszczoły od tych kolesi z kopytami.

Dziś pszczoły wałęsały się po wlotach, każda wynosiła coś z środka ula, prawdziwe wiosenne porządki.  Nie wiem jeszcze jaki stan jest moich rodzin I jakie są straty. Z  pierwszym przeglądem uli jeszcze trzeba czekać, temperatura za niska. Pierwszy pożytkiem  dla moich pszczół będzie rzepak, który rozpocznie kwitnienie już za 5 tygodni. W tym czasie pszczoły muszą potężnie się rozwinąć bo tylko duże i zdrowe rodziny gwarantują dobre zbiory miodu.

Pozdro. Tomek Miodek