„Pamiętajcie o ogrodach……………”
(Jonasz Kofta)

Niedawno dowiedziałem się iż Rada mojej Gminy podjęła uchwałę zakazującą hodowli zwierząt (w tym pszczół) w tej strefie miasta w której mieszkam. Jak dotąd żaden z moich sąsiadów nie skarżył się na  moją działalność pszczelarską i nikt nie żądał likwidacji pasieki. Jednak w związku z zaistniałą sytuacją zdecydowałem poradzić się Pana w kilku kwestiach:

  1. Gdzie i w jakiej formie mogę ewentualnie zaskarżyć uchwałę Rady Gminy?
  2. Czy kupując działkę o statusie leśnym będę miał prawo zrobić chociaż częściową wycinkę drzew i ją ogrodzić oraz ustawić ule?.
  3. Czy miałbym prawo pobudować tam chociaż prowizorycznie jakieś pomieszczenie gospodarcze gdzie trzymałbym sprzęt pszczelarski i wykręcał miód?

Odpowiem w kolejności postawionych pytań, ale z uwagi na złożoność tematu w dwóch częściach:
Tak, każdą uchwałę rady gminy można zaskarżyć. Zgodnie z art. 101 ust 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 roku o samorządzie gminnym (DzU z 2013.594 t.j.) „każdy, czyj interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem podjętymi przez organ gminy w sprawie z zakresu administracji publicznej, może – po bezskutecznym wezwaniu do usunięcia naruszenia – zaskarżyć uchwałę do sądu administracyjnego”. Proszę zwrócić uwagę na stwierdzenie Ustawodawcy „każdy”, co oznacza, że zaskarżyć uchwałę rady gminy lub np. zarządzenie wójta może nie tylko mieszkaniec danej gminy a każdy, nawet cudzoziemiec. Jednak przesłankami niezbędnymi do podjęcia rozpatrzenia przez sąd administracyjny (I instancja Wojewódzki Sąd Administracyjny) są: naruszenie daną uchwałą lub innym aktem prawa interesu prawnego lub uprawnienia i wezwanie rady gminy do usunięcia naruszenia naszego interesu prawego lub uprawnienia. W opisanym przypadku zdecydowanie nastąpiło naruszenie interesu prawnego osoby zadającej to pytanie, gdyż uchwała powoduje, że nie może ona korzystać z pełnego prawa własności na swojej działce (nie może prowadzić pasieki). Następną warunkiem poprzedzającym ewentualne zaskarżenie do sądu uchwały rady gminy jest wezwanie tej rady gminy do zaprzestania naruszania naszego interesu prawnego lub uprawnienia, czyli uchylenia tej uchwały lub niektórych jej zapisów. Rada gminy ma na udzielenie nam odpowiedzi 30 dni od dnia złożenia naszego wezwania (kodeks postępowania administracyjnego). Po otrzymaniu niekorzystnej dla nas odpowiedzi rady gminy to my mamy 30 dni na złożenie skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Musimy zmieścić się w tym terminie, gdyż po tym terminie skargę naszą sąd odrzuci. A co się dzieje jeśli rada gminy nam nie odpowie w ogóle? Tu postępujemy tak: składamy wezwanie radzie gminy i czekamy 30 dni (dajemy szansę radzie gminy). Jeśli rada gminy nam nie odpowie to kierujemy sprawę do sądu w związku z bezczynnością rady gminy. Tu także mamy ściśle określony termin (30 dni od dnia), w którym rada gminy powinna nam ostatecznie udzielić odpowiedzi. Sądy administracyjne rozpatrując naszą skargę mogą: Odrzucić naszą skargę (najgorsze dla nas), stwierdzić nieważność uchwały w całości lub części albo też stwierdzić niezgodność uchwały z prawem w całości lub części. Sądy nie stwierdzają nieważności uchwały starszej niż rok od dnia jej podjęcia. Po roku jest orzekana tylko jej niezgodność z prawem. Czy jest jakaś różnica pomiędzy nieważnością i niezgodnością? Jest, i to zasadnicza. Akt prawa, co do którego sąd orzekł nieważność jest tak jakby nieważny od samego początku, czyli upraszczając – tak jakby go rada gminy w ogóle nie podjęła. Natomiast stwierdzenie przez sąd niezgodności z prawem danej uchwały powoduje, że wypada ona z obrotu prawnego, ale od dnia uprawomocnienia się wyroku. Czyli była ona ważna do dnia uprawomocnienia się wyroku a po tej dacie już nie może wywoływać żadnych skutków. Co jeszcze istotne to opłata za rozpatrzenie skargi. Wynosi ona 300 złotych.
Co do samego rozstrzygnięcia tej kwestii (zakaz hodowli pszczół w obrębie miasta), to wiem, że w kilku miastach w Polsce znalazły się gminy, które takie uchwały podjęły. Jakie są szanse skutecznego zaskarżenia uchwały w sądzie? W artykule „Pasieka na tarasie” na stronie Tomka Miodka odniosłem się do kwestii posadowienia pasiek w miastach. Jest to problem, ale nie można „dać się zwariować” i ustanawiać zakazy, tam gdzie nie ma takiej potrzeby np.: peryferie miast, bo inaczej mieszkać będziemy w betonowych pustyniach.
Ja poświęciłbym te 3 stówki i zaskarżył tą uchwałę!
Pozdrawiam
Zygmunt