Zryw powstańczy przeciwko czerwonemu okupantowi*,

czyli moja prywatna wojna z warrozą.

Kiedyś jechałem na rowerze przez las i widziałem jak dzikie świnie leżały na mrowisku.

Zacząłem zastanawiać się dlaczego dają się molestować mrówkom?

Okazuje się, że jest to dobra metoda na uciążliwe robactwo.

Tajny współpracownik – mrówka – spryskuje szczecinę świniom itd itd.

Pomyślałem sobie a może by w taki sposób pogonić czerwonego okupanta z niezależnej, samorządnej pasieki?

Czytałem gdzieś o kwasie mrówkowym, że niby, że można, tylko trzeba uważać…

Ustrugałem parę kijków i wsadziłem je do mrowiska, po godzinie wyjąłem i włożyłem przez wylotek do ula.

Za tydzień powtórzyłem manewr i ze zdwojoną siłą zacząłem nacierać na wroga.

Wydawało mi się to za mało, więc pociąłem deseczki ze skrzynki po owocach, zostawiłem je na noc na mrowisku. Na drugi dzień rano zdjąłem z mrowiska i włożyłem znowu do ula.

Puknąłem się w czoło i doznałem olśnienia: przecież czarne dobro musi zwyciężyć czerwone zło.

W tym ulu gdzie robiłem te doświadczenia nie stwierdziłem warrozy.

Nie wiem czy to przypadek czy przez jakąś szparę wyszła sobie gdzieś na spacer?

A może coś się za tym kryje?

Nie chciało mi się tak często jezdzić 1 km do lasu to sprowadziłem kolaboranta na chatę.

Najpierw nagarnąłem mrówek do wiadra, przywiozłem je na plac i wysypałem w ustronnym miejscu na szaniec.

Cichociemne ukryły się w okopach tworząc okazałą twierdzę.

Teraz położyłem im dennicę z powałką na oprysk i potem włożyłem je do ula.

Wydaje mi się, że jakby wsypał ich całą kompanię do rodni to w mig zlikwidowałyby warrozę.

Dostałem patriotycznych dreszczy.

Zaraz zdarzy się cud nad Wisłą i Ty parszywy gnębicielu wrócisz do swojej nieludzkiej ziemi.

Miłosierdzie Boże jest dla nas a nie dla ciebie czerwona zarazo ze wschodu.

Złapałem 40 leśnych snajperów do słoika i chciałem postawić je do góry dnem na powałce.

Myślę sobie czarne wejdą na ramki i zrobią biologicznie porządek z czerwonym tyranem.

Jednak trochę obawiam się znienawidzonego wroga.

Jak mi nie wyjdzie to stracę świętą rodzinę? **

Gdybym tylko miał zapasową matkę nie zastanawiałbym się ani sekundy, wchodzę z orężem na barykady.

Może ktoś z Was kto ma większe możliwości jak ja, przetestuje ohydnego pajęczaka mrówczym sposobem?

Albo ja to zrobię a w razie powstańczej klęski ktoś poratuje mnie matulą na wiosnę?

A wtedy napiszę własną krwią na pustym już ulu te skromne słowa:

Przechodniu powiedz Polsce, jej syn leży tu pod brzozą, poległ w walce z warrozą.

_______________________________________________________

* raz w roku z okazji 11 listopada piszę o pszczołach w tonacji polityczno-patriotycznej.

** święty – pojęcie z prawa naturalnego.

Święty = nietykalny,

poświęcony = chroniony, znaczy prawie to samo co współczesne znaki © i ®.